Reklama

Covid-19 w Fundacji Po Pierwsze Człowiek

Fundacja Po pierwsze Człowiek została założona przez Zgromadzenie Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim i prowadzona jest przez dwie siostry Katarzyne i Teresę. Jej misją jest praktyczna pomoc potrzebującym, np. przygotowywanie i wydawanie ciepłych posiłków. Niestety, z powodu pandemii kuchnia sióstr została czasowo wyłączona z użytku. Pracownicy fundacji, nie chcąc zostawić podopiecznych bez choć jednego ciepłego posiłku dziennie, proszą o pomoc.

"W tym momencie pożywną zupę z wkładką mięsną gotuje i dostarcza do nas firma zewnętrzna. Będzie nas to kosztowało w najlepszym wypadku (jeśli kwarantanna z kuchni zostanie zdjęta po 10 dniach) co najmniej 22 000 zł. Nie chcemy odsyłać ludzi, z którymi jesteśmy zaprzyjaźnieni. Są dla nas ważniejsi niż covid i brak finansów. Liczymy na pomoc osób, którym są bliskie nasze ideały"  - można przeczytać na stronie zbiórki. 

Z powodu pandemii liczba osób, które regularnie odwiedzały jadłodajnię, wzrosła - w tej chwili to około 190 osób, które, z różnych powodów, nie mogą zjeść ciepłego posiłku w domu (brak środków, choroba lub niepełnosprawność). Dzięki zbiórce, którą znajdziesz TUTAJ najbardziej potrzebujący nie pozostaną bez pomocy.

- Gdy zaczął się kryzys związany z epidemią, nie widzieliśmy, co nas czeka i jak będziemy funkcjonować, ale byliśmy pewni jednego - nie możemy zostawić osób najbardziej potrzebujących samych - mówią pracownicy Fundacji. - Od początku zadawaliśmy sobie pytanie, co robić aby móc być dla drugiego człowieka i go wspierać, jednocześnie zapewniając maksimum bezpieczeństwa. W końcu osoby, które do nas przychodzą to osoby starsze, bez domu, niepełnosprawne, schorowane, które należą do grupy podwyższonego ryzyka zachorowania.

Reklama


- Dlatego każde kolejne dni przynosiły u nas zmiany, jeszcze przed wprowadzeniem państwowych ograniczeń, zdecydowaliśmy się zmniejszyć ilość osób przebywających jednocześnie na Jadalni z 60 do 16. Kolejnych krokiem była decyzja o wydawaniu obiadu i prowiantu na wynos, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności i dystansu między osobami stojącymi w kolejce. Ale na tym nie poprzestaliśmy, od dwóch tygodni siostry albertynki codziennie (prócz niedziel) docierały do ponad 120 miejsc! Rozwożą ciepłą zupę, kanapki, różne produkty żywnościowe i inną pomoc rzeczową ustalaną indywidualnie - podsumowują wolontariusze zaangażowani w działalność Fundacji. 

Pomóc siostrom w ich misji możesz TUTAJ.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy